Mirki, patologia polskiej…

Mirki, patologia polskiej służby zdrowia za każdym razem mnie zadziwia. Dodajmy do tego koronawirusową paranoję i mamy komplet spierdolenia.

Byłem dziś w przychodni. W środku każdy ma swoje ściśle określone miejsce w oczekiwaniu na rejestrację no i oczywiście obowiązkowa dezynfekcja rąk.

Na ścianie wisi „ZAKAZ KORZYSTANIA Z TELEFONÓW KOMÓRKOWYCH”. No spoko, może Janusze i Grażyny w kółko gadają głośno albo grają dzwonkami czy puszczają gry i to personel wkurwia.

Otóż nie. xD

Siedząc na swoim miejscu trzymałem telefon w ręku (nie w kieszeni, bo by mi wyleciał). Przychodzi piguła i drze się, że mam zakaz. Mówię, że przecież nie korzystam, tylko trzymam. Mówi, że mam zakaz i mam to natychmiast schować.

Pytam ją czy mi zabrania po prostu trzymania w ręce mojej własnej rzeczy? Mówi, że tak, bo nikt nie dezynfekuje rąk i telefonów i jest zakaz i tam są bakterie, i po to jest ten zakaz.

Zatem zapytałem, czy jak włożę telefon do kieszeni i następnie do kieszeni włożę dłonie, to będzie OK? Wkurwiła się i poszła.

Jakaś kobieta z kolejki zaczyna mnie strofować; mówi, ze mam nie dyskutować i się słuchać, ale zapytana czemu stoi pół metra obok pana obok mnie, zamiast być na swoim wyznaczonym, nieprzekraczalnym miejscu 3 metry dalej poszła sobie obrażona, na co do mnie piguła na cały korytarz, odwracając się na pięcie, że zaraz wezwie na mnie straż miejską i mnie wyprowadzą. xD

Niestety, nie wezwała. ( ͡° ʖ̯ ͡°)

Po 2 godzinach czekania w końcu moja kolej. Lekarz przyjmuje 1 pacjenta co 45 sekund. Nie wstaje nawet zza biurka. W gabinecie każe położyć się na kozetce. Na kozetce nie ma nic: ani jednorazowej wykładziny, ręcznika papierowego, 0. I tak, na tej samej kozetce kładzie 100 osób na półtorej godziny. No i to tyle w kwestii bakterii i dezynfekcji oraz dbałości o czystość i logikę w tej placówce. xD

#sluzbazdrowia #lekarz #koronawirus #telefony